Kozłówka- Lublin- Radawiec Mały.

2 października 2018 roku uczniowie z klasy I technikum odbyli swoją pierwszą klasową wycieczkę.

W zimny, ale słoneczny wtorek wyruszyliśmy wygodnym autokarem, aby fajnie przeżyć  ze sobą  dzień.  Zabraliśmy  dobry humor, trochę kanapek i oczywiście smartfony, aby robić niezliczoną ilość zdjęć. Wyruszyliśmy do Kozłówki, gdzie wielu z nas jeszcze nie było, wielu nie chciało być, ale piękne ogrody i wnętrze Pałacu Zamojskich rzuciły nas na kolana. Zobaczyliśmy piękny majątek polskiej arystokracji. Poznaliśmy życie i pracę ziemiaństwa na Lubelszczyźnie. Wielu z nas nie miało pojęcia, że kiedyś Polska była tak bogata, posiadała tak wiele pałaców i majątków, w których arystokracja żyła na tak wysokim poziomie.  Szkoda, że II wojna światowa tak bardzo zrujnowała nasze państwo. W drodze do Lublina słuchaliśmy historii mjr Hieronima Dekutowskiego.  O  bohaterstwie tego cichociemnego i niezwykłych dokonaniach jego oddziału partyzanckiego na terenie Lubelszczyzny ( Janowie Lubelskim, Urzędowie, Bełżycach) opowiadała nam wychowawczyni Małgorzata Czachór.  Kiedy mówiła, w jaki sposób był torturowany wielu z nas nie mogło w to uwierzyć, że tak traktowano żołnierzy Podziemnego Państwa Polskiego. Tak przygotowani  z historii , w Lublinie weszliśmy na dziedziniec Zamku Lubelskiego, a następnie pod tablicami upamiętniającymi to miejsce kaźni żołnierzy wyklętych i innych jeszcze bojowników o naszą niepodległość zapaliliśmy biało-czerwone znicze i oddaliśmy im cześć minutą ciszy.  To było dla nas silne przeżycie patriotyczne. W ten sposób nasza klasa uczciła 100 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.  Byliśmy dumni z naszych przodków.

Druga część wycieczki do impreza integracyjna w Radawcu Małym , gdzie czekały na nas atrakcje przygotowane przez firmę „Tornado”. 20 sztuk broni z 200 sztukami amunicji zapowiadało świetna zabawę. Musieliśmy się przebrać w specjalny strój i podzielić na 2 drużyny : Białych i Czerwonych. Szczegółów walk nie zdradzimy.  Było bardzo, bardzo fajnie. U niektórych ujawnił się instynkt zabójcy, tak że wracaliśmy z posiniaczonymi od kul kończynami.  Nie wiadomo, która drużyna zwyciężyła, chyba raczej ta, którą dowodziła nasza wychowawczyni.  Na koniec zjedliśmy ze smakiem pieczone kiełbaski i ze śpiewem na ustach wracaliśmy do Kraśnika.

Dziękujemy rodzicom za sfinansowanie tej wycieczki, a naszej wychowawczyni Małgorzacie Czachór za jej zorganizowanie .

Uczniowie z kasy I T K/F